Song Details

Albums:   Ogrody Złudzeń
Bands:   Adrian Konarski
Share
Download

To tekst który gdyby nie wyobraźnia Michała Zabłockiego  – poety – nigdy nie mógłby się chyba zdarzyć. Nie wyobrażam sobie żeby ktoś miał sweter z brudu na cztery centymetry. Piosenkę zinterpretował Tadeusz Kwinta – niewiarygodnie prawdziwie, tak że zanurzamy się w tę baśń i zastanawiamy się jak to naprawdę było…

Lyrics: Słabosz

słowa: Michał Zabłocki

śpiewa: Tadeusz Kwinta



1.

Słabosz wielkim był pijakiem

i wyprawiał rzeczy takie

że się wcale nie zdziwicie

jak zakończył swoje życie

Był rozbojem i opojem

poszarpane nosił stroje

brud na cztery centymetry

w nocy służył mu za swetry

A jak przyszła sroga zima

to już się kradzieży imał

i włamywał się do domów

na Stradomiu byle komu

Ref:

Jadą rajcy do Krakowa

spadnie dzisiaj komuś głowa

Jadą wozem wioską Stradom

na pohybel sobie jadą

2.

Raz ze swoim towarzyszem

na włamanie w nocy przyszedł

i wyważył drzwi frontowe

i dał pałką komuś w głowę

Chwycił cztery bransolety

i chciał uciec lecz niestety

straż się zbiegła w jednej chwili

i ich obu ucapili

Rano rajcy na ratuszu

przychylili sprawie uszu

i stwierdziwszy jawną winę

ścięli szybko mu głowinę

3. Ale to się okazało

że w pośpiechu rajców ciało

nie zadało sobie trudu

sprawdzić, czy jest Słabosz z ludu

A on właśnie – stwierdzić muszę –

ku ogromnej zawierusze

choć za pałac miał ulicę

z urodzenia był szlachcicem

Że nie mieli tego prawa

by przed nimi szlachcic stawał

mimo płaczów jęków wielu

ścięli rajców na Wawelu

4.

Morał pewnie w jednej chwili

samiście już domyślili

że większego nie ma grzechu

niż osądzić coś w pośpiechu

Bo za pośpiech i głupotę

która wyszła zaraz potem

król ich skazał nie bez racji

w dziesięć minut przy kolacji
See More Less More

Leave Your Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *